Znacie to słynne powiedzenie – Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło? ; ) To bardzo pojemny, pouczający, ale w gruncie rzeczy – prawdziwy banał. Jeśli należysz do tych osób, które wolą uczyć się na własnym doświadczeniu – przekonywać na własnej skórze i portfelu, ten wpis jest dla Ciebie. Na pewno są w Twoim biznesie takie obszary i modele działania, które mogłyby ulec usprawnieniu, jeśli tylko spojrzałabyś / spojrzałbyś na nie w innym – bardziej krytycznym świetle.

Ja też taka byłam . . . Właściwie wciąż to mnie cechuje, ale już w mniejszym natężeniu. Wprowadziłam do swojego działania więcej otwartości i pokory.

Odkąd jestem freelancerką, a tegoż czerwca minęło już 6 (!) lat, popełniłam kilka konstruktywnych błędów. Chcę Ci o nich opowiedzieć wprost.

Założeniem mojego bloga było to, by opowiadać o kulisach prowadzenia biznesu w sposób rzetelny, bezpośredni i niepozbawiony ciemniejszych stron. W sieci dość jest cukierkowych miejsc, które napełnią Cię przekonaniem, że wystarczą chęci, by rozkręcić swój biznes.

Blog Slow Kariery daje dowody na to, że liczy się przede wszystkim spostrzegawczość, samokrytyka, elastyczność i uwrażliwienie na potrzeby klientów. Wspomniane elementy to elementy podejścia slow.

A zatem . . . Do jakich błędów zdążyłam się przyzwyczaić przez lata do tego stopnia, że nie czułam, że robię cokolwiek niewłaściwie?

  • Tworzenie marki we własnym świecie, czyli brak klarowności przekazu i nieużywanie języka korzyści.

W przeszłości działałam intuicyjnie, impulsywnie i w zgodzie z własną wizją. To pozwoliło mi stworzyć oryginalny pomysł na biznes, ALE nie przekładało się tak wdzięcznie na sprzedaż, jak dziś. Tworzyłam własną markę we własnym świecie. Tak, tak można. Nawet z dobrym wynikiem, przyrównując go do moich wcześniejszych oczekiwań. Mówiłam do Klientów moim językiem, poruszając się we własnych kategoriach myślowych. Komunikowałam mój biznes w taki sposób, jakby wszystko dla moich Klientów było tak oczywiste i łatwe, jak dla mnie. Byłam nakręcona na sam fakt tworzenia swojego biznesu i szczęśliwa z zawieranych współprac. Nie miałam szerszego oglądu ani nie zadawałam sobie pytania – Jak mogę poprawić komunikację w swoim biznesie, by dotrzeć do większej liczby Klientów i przekonać ich do współpracy ciekawym, ale klarownym przekazem, który bezpośrednio pokazuje korzyści ze współpracy ze mną? Tamten okres można sprowadzić do stwierdzenia – Byłam copywriterką, zdobywałam zlecenia, a moi klienci byli zadowoleni. Długo nie budziła się we mnie potrzeba, by działać na większą skalę oraz wprowadzić inne elementy oferty. 

Zastanów się przez chwilę. Jak mówisz do swoich Klientów? Mówisz o ich potrzebach, czy o swojej frajdzie związanej z tym, że robisz to, co chcesz? ; ) Nieoczywiste, prawda? Nawet ja (a doradzam innym – slowkariera.com/konsultacje-marketingowe/) długo nie potrafiłam złapać się na tym, że mój biznes jest w 70 % o mnie i przyjemności płynącej z tego, że zajmuję się spełnianiem swojej wizji na życie. Dziś większą uwagę skupiam na potrzebach moich Klientów. W gronie moich doradców znajduje się osoba, która zajmuje się wspieraniem właścicieli biznesów w diagnozowaniu potrzeb ich klientów. Do tego stopnia zmieniłam trajektorię myślenia o swojej działalności. 

Dlaczego ten błąd finalnie okazał się mieć konstruktywne skutki? Z czasem sama zorientowałam się, że lepiej będzie dogłębniej i prościej wyjaśnić, co osiągam dla moich Klientów. Często zdarzało się, że moi potencjalni klienci / czytelnicy bloga / odbiorcy przekazów sprzedażowych, wprost mówili mi, że mimo, że ujęcie mojej marki przekonuje ich do rozpoczęcia współpracy, nie do końca wiedzą, co jest wynikiem współpracy ze mną. W reakcji na te sytuacje zupełnie inaczej ujęłam moją ofertę. Dokonałam kategoryzacji, wyraźnie opisałam przebieg współpracy oraz efekty z niej płynące. Wcześniej tłumaczyłam to wszystko podczas pierwszych (orientacyjnych) rozmów z Klientami. Na chwilę obecną moi potencjalni klienci wiedzą, czego chcą po tym, jak zaprezentowana jest moja oferta na stronie oraz w social mediach. Nie tracę czasu na objaśnianie i tłumaczenie. Moi klienci decydują się na współpracę ze mną, ponieważ wiedzą, co robię i jakie to daje efekty, a nie dlatego, że moja strona wzbudziła ich zaufanie / zostałam polecona / jakiś tekst napisany przeze mnie ich ujął / na podstawie portfolio doszli do wniosku, że mam dość doświadczenia. Tym samym ścieżka dotarcia do klienta jest prostsza.

Przez lata przekonałam się, że biznes to nie jest terytorium, po którym należy chodzić tylko i wyłącznie własnymi ścieżkami, jak kot…  

  • Uporczywe pozostawanie w sferze koncepcji, kreacji i wizji. Nie wychodzenie do ludzi z rezultatami mojej pracy.

Kolejny biznesowy „grzech” ; ) Moja ukochana część tworzenia własnej marki – wymyślanie, kreowanie, projektowanie, zauważanie, olśniewanie, notowanie. Zanim udało mi się przenieść pomysł zapisany na białej kartce do oferty – mijał długi czas. Zanim udało mi się na nim zarobić, mijały długie tygodnie. Musiałam przeżyć kryzys (O tym, jak zaczynałam tworzyć moją markę aż dwa razy, piszę tu.), żeby następnym razem postarać się o większe zrozumienie ze strony moich potencjalnych klientów. Upływające lata uświadomiły mi, że Slow Kariera ma służyć moim Klientom. Mi oczywiście również, ale nie mogę przedkładać własnej wizji, roszczeń i obsesyjnego dążenia do satysfakcji osobistej nad merytoryczną wartość wizerunku biznesu, który tworzę. Och, dużo było w moim biznesie narcyzmu i niechęci do konfrontacji z oczekiwaniami rynkowymi. Byłam zbuntowaną freelancerką, która czerpała rozkosz z życia poza systemem. To zrozumiałe, że każdy z nas ma swoje powody ku temu, by zająć się biznesem, np. niechęć do pracy przez 160 godzin w miesiącu za niewystarczające pieniądze, ale zasadniczo w biznesie liczy się biznes, a nie pławienie się w naszych osobistych motywacjach. Trochę się tłumaczę tym, że . . . byłam młoda. Upatrywałam we własnej działalności czegoś na kształt wybawienia. To podejście wcale nie pomagało mi stawać się bardziej popularną czy doceniać własnej pracy. 

Testuj swoje olśnienia, chyba, że chcesz prowadzić biznes pamiętnikowy ; ) Obecnie staram się znacznie szybciej wdrażać rozwiązania, które wydają mi się dobrymi posunięciami. Traktuję biznes w sposób mniej osobisty. Rezultaty są znacznie bardziej promieniste, niż 3 lata temu.

Kiedyś poniższy krajobraz zasłonił mi widok na potrzeby moich Klientów, a dziś to one są na pierwszym miejscu.

  • Nieprzewietrzanie głowy.

Bardzo długo działałam sama, po swojemu. Tkwiąc w swoich własnych ograniczeniach, krzywych zwierciadłach i wrażeniu racji absolutnej. Dopiero po 3 latach działania na własną rękę dojrzałam do tego, by zorganizować meet up dla freelancerów i posłuchać o doświadczeniach i rozwiązaniach innych osób. Dopiero po 4 latach otworzyłam się na wiązkę energii w formie master – mind ‚ u z moją najlepszą przyjaciółką. Nie przewietrzałam głowy. Wolałam we wszystkim rozeznawać się sama, zmagać i tkwić w schematycznych działaniach, nieprzynoszących pożądanych rezultatów. Mój biznes kręcił się w miarę sensownie, więc nie wydawało mi się oczywiste, że może być jeszcze lepiej. Dziś wiem, że podstawą tworzenia biznesu jest niepozostawanie w hermetyczności (koncepcyjnej, towarzyskiej, emocjonalnej). Odkąd, kolokwialnie mówiąc – wyszłam do ludzi, mój biznes jest znacznie lepiej odbierany, jest czytelniejszy, budzi większą sympatię w miejsce budzonego wcześniej zaintrygowania.

Oto kilka zdjęć z moich warsztatów : )

Pełną ofertę warsztatów możesz poznać TUTAJ.


Podsumowując . . .

To, że tworzysz swój biznes w zadowoleniu i z sukcesem, nie oznacza, że nie robisz błędów. Ja też bardzo długo żyłam w takim przekonaniu – na haju radości związanej z samym faktem, że tworzę Slow Karierę, nie widziałam swoich własnych niedociągnięć. Pod latanią jest najciemniej. Chcąc z roku na rok doskonalić swoją działalność, zamawiałam specjalistyczne audyty i konsultacje marketingowe, po czym orientowałam się, że wszystko robię porządnie, przyciągająco, właściwie . . . ale w pewnych obszarach mogę jeszcze lepiej. Ten, kto jest zadowolony z tego co robi i zarabia na tym, dajmy na to, 3 tysiące złotych miesięcznie, może od czasu do czasu usłyszeć kilka dobrych rad od kogoś, kto zarabia 30 tysięcy miesięcznie. Mój biznes nie rozwijałby się bez otwartości, pokory i umiejętności krytycznego myślenia.

Mam nadzieję, że po przeczytaniu tego wpisu, dojdziesz do własnych konstruktywnych wniosków na temat swojej działalności.

6 lat doświadczenia nauczyło mnie, że nie warto wszystkiego robić w samotności i spodziewać się, że rezultat na pewno zadowoli klientów. Talent, energia, pomysłowość i osobista motywacja są szalenie ważne, ale niewystarczające. Potrzeba jeszcze czasu, zdolności weryfikowania swoich poczynań i czyjegoś spojrzenia z zewnątrz. Najlepiej kogoś, kto zna się na temacie i popełnił dość własnych błędów, by móc ostrzegać Cię przed ewentualnymi Twoimi ; )

Jesteś o krok przed rozkręceniem swojego biznesu? Sprawdź moją ofertę dla startujących! KONCEPT MARKETING to metoda uspójniająca to wszystko, co kłębi nam się w głowie w taki sposób, by przekaz przekonywał klientów a wizerunek marki nie budził wątpliwości.

PRZEJDŹ DO OFERTY DLA STARTUJĄCYCH ZE SWOIM BIZNESEM

Na hasło „czytam Twojego bloga” cena Strategii Koncept Marketingowej spada o całe 20 %! Strategia przyjmuje formę raportu, który porusza wszystkie aspekty składające się na czytelną i rozpoznawalną markę. 

Niech slow będzie z Tobą,

_____________

Co nowego w Slow Karierze?

  • Już 1 lipca startuję z kursem SLOW MARKETING’OWYM, dla tych, które chcą być bardziej samodzielne w swoim biznesie. Zapisy TUTAJ.
  • W ostatni weekend miesiąca (26 – 28) zapraszam na bezpłatne konsultacje dla tych, którzy chcą rzucić korporację i rozkręcić własny biznes. Zapisy TU.