PISANE PRZY – DOLLY PARTON PLAYLIST

(Gdyby nie otwartość na doświadczenia, jej głos nie brzmiałby tak melodyjnie i głęboko.)

Mam taką koszulkę, która doskonale określa mój wcześniejszy sposób działania, jeśli chodzi o wybory zawodowe. Po prostu nie byłam pewna, czy Slow Kariera mi wystarczy. Nie byłam dość zdeterminowana. Byłam też młoda. Chciałam się przekonać w równym stopniu, co chciałam się pomylić. Kierowałam się chęcią odnalezienia nie wiedzieć czego. 

Chciałam popełnić własne błędy. Dopiero z czasem zrozumiałam, że to było błogosławieństwo – możliwość popełnienia własnych błędów i przekształcenie ich we własną mądrość. We własną mądrość, z którą można zrobić, co się rzewnie podoba. Ja poukładałam ją w filozofię Slow Kariery na nowo – precyzyjniej, szerzej, głośniej. 

Może chciałam wrócić do punktu wyjścia, wcześniej odbywając pełną niebezpieczeństw, ale fascynującą podróż? Tak, tak właśnie było. Miałam zupełną rację, twierdząc, że inne aktywności zawodowe, niż ta praktykowana do momentu, w którym chcesz spróbować innej, ubogacają w doświadczenie.

Tak, to prawda, że Slow Karierę tworzyłam aż dwa razy. Albo inaczej ujmując – raz stworzyłam, a drugi raz dośrubowywałam – zostawiając wyłącznie główny motyw, dobudowywałam całą resztę – opracowałam na nowo grupę docelową i dobrałam ofertę.

Co było pomiędzy tymi dwoma podejściami? Zupełnie Stracony Rok. W ubiegłoroczną majówkę napisałam e-booka o tym zupełnie straconym roku. Dedykuję go tym, którzy pewien etap w swoim życiu uważają za życiową pomyłkę. Nigdy nie wiesz, jaką wartość osiągną wnioski z trudnych czasów. 

E-BOOK „ZUPEŁNIE STRACONY ROK” DOSTĘPNY JEST TUTAJ ; )

Podejście pierwsze, czyli o tym, jak chciałam dorównać wolnym ptakom i zamieszkałam na wsi.

Pierwsza wersja Slow Kariery była blogiem z doczepioną prostą ofertą, która zawierała tylko teksty na strony www i strategie sprzedażowe. Zaczynałam bez planu i bez przytupu. Po prostu byłam młodą dziewczyną, mieszkającą na południu Polski, która znalazła dla siebie satysfakcjonujące zajęcie w oparciu o dar formułowania myśli. W 2015 roku moda na filozofię SLOW nie była jeszcze tak rozpowszechniona. Slow umieściłam w nazwie, a byłam „zwykłą” copywriterką, do której często zwracaną się z propozycją współpracy, ponieważ sposób, w jaki prezentowała swoją pracę w sieci potwierdzał, że potrafi pisać przejmująco i ciekawie.

Powolutku powstawały podwaliny tego, co oferuję dziś. W oparciu o dyplom socjologa wprowadziłam TRENINGI POZIOMEJ KARIERY, które wspierały ludzi w odszukiwaniu swojej osobistej misji, pożądanego stylu pracy oraz wartości. 

Byłam wolna i uczyłam odszukiwania tej wolności innych. Dziś mam wrażenie, że ówczesna komunikacja była jednym wielkim eksperymentem, próbą i ukierunkowaniem.

Nie zważając na trendy rynkowe, opierając się wyłącznie na własnej swobodzie i intuicji, tworzyłam usługi, które po prostu . . . się przyjmowały. 

Ówczesny etap przekonał mnie na dobre do tego, że inicjatywa, śmiałość i formowanie własnych pomysłów w zwarte struktury, które pozwalają wypracowywać rozwiązania są czynnikami budującymi moją markę.

Kolory złoty i lawendowe pozostały we mną do dziś.

Wiem, że gdybym wtedy zdawała sobie sprawę, ile czeka mnie pracy, nie byłabym taka spokojna. A tak . . . wszystko szło jak z płatka, dzień za dniem. Zasiać, podlać, doglądać, wierzyć. Powtórzyć. 

Podejście drugie, czyli o tym, że zrozumiałam, że to ja jestem duchem sprawczym mojej marki – niezależnie od miejsca, w którym aktualnie jestem.

Rozliczne podróże i przeprowadzki pokazały mi, że bardzo łatwo jest się rozdrobnić. Tęskniłam za sprzyjającym trybem pracy – 4 porami roku, tak bardzo odczuwalnymi na wsi. Mieszkając w mieście podpatrywałam, jak inni odnajdują swoje indywidualne złote środki. Pewnego dnia znalazłam miejsce, które doskonale współgrało z ideą slow – Centrum Usług Dowolnych w Katowicach, gdzie przeprowadziłam swoje pierwsze warsztaty. Nigdy specjalnie nie szukałam tego rodzaju miejsc, po prostu nagle znajdowałam się w nich i czułam, że właśnie tutaj chcę zobaczyć uśmiechnięte i zaciekawione twarze jedzące placek z rumem i rodzynkami, słuchające o idei slow kariery. Nie śmiałam nawet przypuszczać, że na moje warsztaty przyjdzie tyle osób, że wodę na herbatę trzeba będzie wstawiać więcej, niż raz. 

Doskonale zdaję sobie sprawę, że gdyby nie pewni ludzie, którzy nieźle namieszali mi w życiu, nigdy nie byłabym tak przekonana, dumna i pewna tego, co robię. Musiałam zrozumieć, jak inni dbają o własne interesy i o własną energię, by zechcieć dbać równie mocno.

Często jestem pytana przez moich Klientów, jak to się stało, że dziś zarządzam Slow Karierą – marką innowacyjną i twórczą. Cóż, wierzę w ten pomysł i w ten plan. Wiem, że niezależnie od otoczenia i widoku za oknem mam coś, co się sprawdza. 

Fakt, nikt inny w Polsce nie specjalizuję się w marketingu dla freelancerów.

Sprawdź ofertę dla freelancerów – tutaj ; ) 

Racja, nikt inny w Polsce nie zajmuje się świadczeniem usług dla biznesów, które rozkwitają na wsi bądź tam się przeprowadzają.

Sprawdź ofertę dla sielsko – anielskich marek – tutaj i tutaj (agroturystyka) ; )

Fakt, nikt inny nie oferuje marketingu tak wąskiej grupie, jaką są marki z duszą oraz freelancerzy z darem.

Sprawdź ofertę dla tej grupy – tutaj ; )

Motyw odchodzących z korpo i poszukujących dla siebie nowej drogi też nigdzie indziej nie spotkał się z zagospodarowaniem go w ofertę.

Sprawdź ofertę dla odchodzących z korpo – tutaj ; )

Recepta i przepis na zindywidualizowane działanie na nasyconym rynku. 

Obserwuj, odczuwaj, splataj.

Myślę, że receptą na sukces jest właśnie to, co słyszę w głosie Dolly. Determinacja, radość i duma z własnych przemyśleń oraz doświadczeń.

Czy ta dziewczyna ze zdjęcia sprzed 8 lat, z burzą kręconych włosów, mogła spodziewać się, że wybiera się w podróż pełną odkryć, sparzeń i powrotów?

Dziś, 8 lat później, wiem jedno. Przystani szuka się wytrwale. W jednych przypadkach krótko, w innych długo, ale wytrwale.

Zdolność adaptacyjna, wyobraźnia, chęć podążania za głosem intuicji – to one mnie prowadzą i prowadziły.

Czego uczy zaczynanie dwa razy?

Wierności sobie, nieporuszenia wiatrami ludzkich opinii, nie zwodzenia… Pamiętaj, robisz to dla siebie i dla tych, którym dostarczasz rozwiązania / produkty. Nie dla tych, którzy uzurpują sobie prawo do tego, by wypowiedzieć w niepochlebny sposób na temat tego, co robisz. Ucz się współistnieć z ich wątpliwościami i dbaj o to, by nie stały się one Twoimi własnymi wątpliwościami. Patrz co rusz wstecz. Upraszczaj i doskonal.

A wkrótce odbierzesz swoją nagrodę.

Moimi nagrodami, na tę chwilę są wieczorny śpiew bażanta, widok zakwitłej jabłoni na tle różowiejącego nieba i walizka schowana głęboko, głęboko na strychu.

__________

Inne artykuły o mojej ścieżce ku slow:

* Któż z nas nie chciałby cofnąć czasu, czyli historia reaktywacji Slow Kariery.

* Sielsko – anielski biznes, czyli o tym, jak sama dojrzewałam do slow.