O mojej specjalizacji.

Odpowiedź na pytanie "Czym się zajmujesz?", brzmiąca "Pracuję w marketingu.", jest tak samo ogólna jak odpowiedź "Pracuję." na pytanie "Co robisz na co dzień?" ; ) Tak, pracuję w marketingu. Ale to jest zupełnie inny marketing. Slow marketing. Nie noszę białych koszul, nie zaczynam dnia od podwójnego esspreso i nie wyrabiam targetów.

Dziś chciałabym Wam bardziej szczegółowo opowiedzieć o tym, na czym polega moja praca w marketingu i przybliżyć moją specjalizację.

O co chodzi w slow marketingu? Już tłumaczę : ) 

Więcej Info


O tym, jak przygotować się do stworzenia marki osobistej.

Zastanawiam się nad tym, czy nie przetransformować Slow Kariery w markę osobistą. Jaką? Jej orientacyjny wyraz mógłby wyrazić się we zwrocie Justyna Poluta - Kreatywny Konsultant. Dlaczego? Dlatego, że stygmatyzacja ogranicza. Dzisiejszy post będzie o tym, jak podejść do tego tematu - do tematu sprecyzowania swoich celów wizerunkowych i sprzedażowych jako marka osobista. Jak to wyrazić i poskładać. Różnie to można interpretować, co jest bardziej osobiste - marka osobista oparta na nazwisku, czy taka marka, z którą splata się większość Twojego życia, wiążące decyzje i sentymenty.

Więcej Info


Czego może nauczyć Cię praca u siebie.

Niezależnie od tego, jaki format i zasięg ma Twoja praca na swoim - czy jest projektem po godzinach w korporacji, czy jest pierwszym samodzielnym przedsięwzięciem, czy też łączonym ze studiami pierwszym krokiem w finansową niezależność - możesz się dzięki niej wiele nauczyć. Ja, choć jestem już 'starą kozą', wciąż uświadamiam sobie, jaką wspaniałą nauczycielką jest własna marka. Dziś opowiem Wam, czego mnie nauczyła praca na swoim.

Zacznę od tego, że żadna inna aktywność nie wywarła na mnie takiego wpływu emocjonalnego i nie wyposażyła w tyle kompetencji. A zatem czego nauczyła mnie własna marka?

Więcej Info


O tym, w co warto inwestować prowadząc swój biznes.

Do dzisiejszego wpisu skłonił mnie fakt, że w tym krótkim miesiącu, trochę forsy rozeszło mi się na różne inwestycje w mój biznes. Wydatek na uczestnictwo w master-mindzie, płatność Graficzce za kilka projektów, dwie zewnętrzne konsultacje u audytorów, naprawa notebooka... No tak, powinnam się z tym liczyć i liczyłam, jednak gdy przeliczyłam te koszty, zaplątało się koło mnie pytanie W CO NALEŻY INWESTOWAĆ TWORZĄC  ROZWIJAJĄC BIZNES (TUDZIEŻ PROJEKT / MARKĘ)?

Więcej Info


O obawianiu się i o tym, jak z nim pracować.

Aż trudno mi uwierzyć, że kiedykolwiek miałam inne podejście do tworzenia i do "wyjawiania" (a to słowo wzięło mi się z wiejskich pogaduszek ; )) swoich zamierzeń (biznesowych i życiowych). Nie potrafię już sobie przypomnieć etapu, w którym nie cieszyłam się, że mam wpływ na to, co osiągam. Etapu, w którym nie świergoczę o tym, co robię. Etapu, w którym z pełną powagą mówię "Ciociu, nie szukam sobie czegoś STAŁEGO, bo moja Slow Kariera jest dla mnie czymś STAŁYM." 

To lata świetlne, które oddzielają TERAZ od BARDZO DAWNO TEMU ostrym jarzeniowym światłem, przerwą w życiorysie, wyrwą w kości - w pierwszym przypadku i niepowracaniem tam, gdzie ma się poczucie bycia w więzieniu - w drugim przypadku. To praca w obrębie samoświadomości i pełne ufności powiedzenie TAK rzeczom, które mają dla nas znaczenie. 

Kiedyś obawiałam się na potęgę i namiętnie. Jestem z małej miejscowości, a kobiety z mojej rodziny, które mnie wychowywały, zaszczepiły mi mnóstwo obaw. Te obawy nie miały związku z ostrożnością, a z powstrzymywaniem się. I ja to wszystko z siebie wyflancowałam. W końcu musiałam pójść wszędzie tam, gdzie usłyszałam, że jest niebezpiecznie, by nauczyć się SAMA BUDOWAĆ BEZPIECZEŃSTWO. 

Być może Ty też się czegoś obawiasz.

Przyznania, zaprezentowania, upublicznienia na szeroką skalę. Rozumiem Twoje obawy i zachęcam Cię do sprawdzenia, czy one mają sens. Tak, sens. Niektóre z moich obaw nie miały sensu ; ) 

Więcej Info


O najlepszych momentach, najwspanialszych współpracach i najcenniejszych wnioskach, które przyniósł 2020 rok.

W moim osobistym przypadku, przebieg 2020 roku ilustruje i dowodzi, że by powodziło nam się w życiu, wystarczy mocno trzymać ster. Obiema rękami. Nawet kierunek nie musi być do końca wytyczony. Jeśli zobaczysz coś interesującego na horyzoncie - dopłyniesz tam, jeśli tylko będziesz miała sprawną łódkę i paliwo.

Banalnie zabrzmi, jeśli powiem, że MUSISZ WIEDZIEĆ, CZEGO CHCESZ. Ale tak, musisz wiedzieć, czego chcesz. Ja w 2020 chciałam równowagi, podróży, wzrostu sprzedaży. Chciałam i mam. 

Nie potrafię zbyt długo patrzeć w jeden punkt. Nie potrafię trzymać się rutyny porannego wstawania do pracy. Wolę rutynę porannego wstawania do Życia. Dokładnie w tym momencie za oknem szaleje donośny wiatr i słychać, jak ogromne krople deszczu tłuką o parapet.

Dziś wstałam do takiego Życia.

Zrobiłam sobie słodką kawę i chcę Wam opowiedzieć o najlepszych momentach, najwspanialszych współpracach i najcenniejszych wnioskach, które przyniósł 2020 rok.

Więcej Info


Jak krok po kroku, wyjść z ukrycia z tym, co robi się na własną rękę.

Kochane!

Do tego postu zainspirowała mnie historia mojej dalszej sąsiadki ze Wsi Spokojnej, Wsi Szczęśliwej, właściwie "kumy z tej samej wsi" : ) na której markę natknęłam się szczęśliwym przypadkiem. Moja znajoma robi przepiękne, welurowe czapki i kominy, w kolorach, których próżno szukać w butikach internetowych i galerii.

Moja znajoma stwierdziła, że wreszcie wyszła z ukrycia i postanowiła podzielić się swoimi produktami z szerszym gronem odbiorców. No i brawo! A ja na podstawie tej historii uświadomiłam sobie, że są przecież setki, jak nie tysiące takich obrotnych i zdolnych Kobiet, które wciąż tworzą w ukryciu i sprzedają z obawą, na (za) małą skalę.

Ten wpis jest dla Nich. Być może także dla Ciebie, albo dla Twojej Przyjaciółki / Siostry / Sąsiadki, która "dorabia / sobie dzierga / próbuje swoich sił / zarabia na swoje przyjemności". Mój dzisiejszy artykuł pokazuje, jak zacząć działać na większą - bardziej dochodową skalę. 

Więcej Info


Fragmenty idealne na książkę o freelancingu na wsi, które chyba nigdy na tę książkę się nie złożą.

Uwielbiam czytać książki o kobietach, które przeprowadziły się na wieś i zderzyły z własnym przekonaniem, że wieś to tylko rozległe horyzonty, śpiew ptaków i szereg innych uroków.

Jestem jedną z nich. Choć ze mną jest znacznie gorzej, ponieważ wychowałam się na wsi i powinnam o niej mieć "jako takie pojęcie". Niestety, zanim faktycznie polubiłam wieś, widziałam tylko jej cienie. W młodości widziałam wyłącznie jej cienie.

Często słyszę, że mogłabym napisać książkę o freelancingu na wsi. Boję się, że ta książka mogła by być tylko serią konfrontacji wyobrażeń i oczekiwań, z prawdami i racjami, które rządzą się tą przestrzenią. Tak, tak, wiem, że to właśnie te konfrontacje czynią książkę interesującą.

Przykro mi, nie mam całej książki. Nie wiem, jaki powinna mieć przekaz ani co akcentować. Być może jeszcze nie wiem. Takie książki o Mądrości Życiowej, to się powinno pisać na starość, a nie przed 30 urodzinami. To przekonanie skutecznie odwodzi mnie od napisania spisu treści... Wciąż go nie mam : (

Więcej Info


O mentalności, w kontekście freelancingu i wsi.

Witam niedzielnie : )

Od zawsze ubóstwiałam i celebrowałam niedzielę na Wsi Spokojnej, Wsi Szczęśliwej. W ten jeden dzień wszystko wydawało mi się piękniejsze, wznioślejsze, szlachetniejsze. Uroku temu dniu dodawała wizyta w kościele i jak sama mawiałam "wystrojenie się". Niedziela rekompensowała rozczarowania tygodnia, sprzyjała pisaniu wzruszających zapisków w dzienniku. Choć nie bez znaczenia było też to, że jeszcze kilka lat temu byłam mniej zniszczona sceptycyzmem, a mechanizm porównywania został całkowicie uśpiony przez szum wiatru i mruczenie kota. Lubiłam teatralizację i przypominałam bohaterki melodramatów z pożółkłych książek. Niedziela dawała szanse na to, by rozmawiać o tym, co rzeczywiście łączy ze sobą ludzi.

A słowo ŁĄCZENIE jest niezwykle ważne w tym wpisie. Po ponownej przeprowadzce na wieś, 5 lat później, złapałam się na tym, że niewiele mnie łączy z tymi, co dookoła. Poczułam, że różnice w mentalności są na tyle znaczące, że trudność sprawia mi akceptacja, zrozumienie i współistnienie. Oni dziwią się mi, a ja dziwię się im. 

Freelancing na wsi jest dla mnie chyba największym nauczycielem. Dzięki temu modelowi pracy i temu miejscu dowiaduję się o sobie rzeczy, które mnie zaskakują. 

Więcej Info


O dobrych praktykach, które pozwoliły mi usprawnić swoją pracę.

Witajcie!

Jak dotąd, praca i czas przepływały mi przez palce. Szło to w parze z przyzwoitym zyskiem i zadowoleniem ze stylu pracy, ale jednak. Robiłam to, co należy robić, gdy jest się freelancerem - pozyskiwałam klientów, realizowałam zlecone mi przez nich projekty, zarządzałam wpływami, dbałam o PR marki, sprawdzałam u piszczy u konkurencji, planowałam pracę, diagnozowałam nowe kierunki rozwoju dla swojego biznesu, jak również korygowałam ruchy, które okazywały się niedochodowe i zbyt czasochłonne.

Brzmi, jakbym miała pełne ręce roboty? No tak, tak było. I nie przeszkadzało mi to, przywykłam. Nie analizowałam swoich błędów, ponieważ się ich nie dopatrywałam. Dopiero, gdy spadła na mnie lawina zamówień i większych, niż jak dotąd wyzwań intelektualnych i kreatywnych, pomyślałam, że przydało by się jakoś zorganizować swoją pracę. Nie uważałam się za osobę niezorganizowaną, po prostu przyszło mi do głowy, by wszystko rozpisać na papierze, ująć w poszczególne aktywności, rozliczyć pod kątem zaangażowania. Zależało mi na tym, by się temu przyjrzeć i wyciągnąć konstruktywne wioski. 

Więcej Info