Slow biznes i slow marketing, czyli o tym, czym się zajmuję i jak służy to innym.

Tworzę slow biznesik i wspieram marketingowo innych, którzy też wybrali takie działalności. Brzmi atrakcyjnie, ale niejasno i tajemniczo? Dziś wyjaśnię Ci dokładnie, na czym polega różnica i wyjątkowość slow biznesów. Różnica tkwi przede wszystkim w podejściu do niego i w tym, na ile łączy się od z naszym życiem. 

Więcej Info


O (nie)sprostaniu oczekiwaniom. Wobec swojego biznesu, siebie i doświadczeń zawodowych z przeszłości.

W piątkowy wieczór, z ust wyjątkowo dyplomatycznej kobiety, usłyszałam zdanie, które dało mi do myślenia.

"Nie sprostałam oczekiwaniom." - Powiedziała z wyczuwalnymi w głosie nutą smutku i przewagą zgody.

Zatrzymałam się nad tymi słowami, ponieważ w czasach, gdy widywałyśmy się regularnie i łączyło nas więcej, to właśnie mi brakowało właśnie tych słów na określenie kilku zwrotów akcji w mojej karierze.

Więcej Info


O sensie w pracy na swoim.

Gdy zapytano mnie, dlaczego tak wytrwale, konsekwentnie i nieprzerwanie jestem freelancerką, odpowiedziałam, że ma to dla mnie najbardziej odczuwalny sens. Ten sens rozkłada się na większe i mniejsze elementy, o których dziś Wam opowiem. Przyjrzymy się właśnie sensowi naszej pracy / tworzenia własnej marki - istocie i esencji.

Więcej Info


Jak Ty ten biznes chcesz prowadzić sama?

Jedną z zalet mojej pracy jest to, że poznaję przedsiębiorcze kobiety, którym towarzyszy wiara w to, czego dokonują oraz rozmach tych dokonań. Takie, dla których - zdaje się - nie ma rzeczy niemożliwych. Jedną z nich niedawno zapytano ''Jak Ty ten biznes chcesz otworzyć sama?'' No właśnie. Jak? Nie jest to możliwe, nawet pomimo zapału, środków i trafnego pomysłu.

Oczywiście - samej można wiele i najlepiej, żeby właścicielka biznesu sama doskonale znała się na każdym elemencie procesu. Ale kto ją zastąpi, gdy nie będzie w stanie czegoś wykonać? Co w sytuacji, gdy za bardzo się uprze na jakieś rozwiązanie, które specjaliści będą jej odradzać, co w konsekwencji doprowadzi do strat? Dlatego tak ważne jest, by nie chcieć wyłącznie samej. 

Więcej Info


Czego może nauczyć Cię praca u siebie.

Niezależnie od tego, jaki format i zasięg ma Twoja praca na swoim - czy jest projektem po godzinach w korporacji, czy jest pierwszym samodzielnym przedsięwzięciem, czy też łączonym ze studiami pierwszym krokiem w finansową niezależność - możesz się dzięki niej wiele nauczyć. Ja, choć jestem już 'starą kozą', wciąż uświadamiam sobie, jaką wspaniałą nauczycielką jest własna marka. Dziś opowiem Wam, czego mnie nauczyła praca na swoim.

Zacznę od tego, że żadna inna aktywność nie wywarła na mnie takiego wpływu emocjonalnego i nie wyposażyła w tyle kompetencji. A zatem czego nauczyła mnie własna marka?

Więcej Info


Przemyślenia z samego środka idyllicznego marazmu.

Czas (u mnie w rozumieniu - miesiąc), w którym zlecenia pojawiają się, jak grzyby do deszczu, zawieram intratne umowy, Klienci cenią moje spostrzeżenia, a stali Klienci chcą realizacji 'możliwie najszybciej', to najlepszy moment na refleksje. Luty jest dla mnie bardzo pracowity. I męczący. No Ludzie Złoci, nie oszukujmy się, że praca we własnym biznesie to tylko miód i orzeszki. W końcu nie dość, że pracuje się dla Klientów, to jeszcze (drugie tyle, jak nie więcej) pracuje się dla siebie - usprawniając, prognozując, układając dokumenty, latając na pocztę.

W tym ferworze pracy przyszły do mnie spostrzeżenia, które dla freelancerów czy tych, którzy w swoim biznesie są początkującymi, okażą się bardzo cenne.  Proszę - gorąca porcja przemyśleń nieco wyeksploatowanej (ale odpocznę ;)), wdzięcznej jak jasny gwint za obrót spraw, docenianej koleżanki z branży ; )

Pytanie numer jeden - Jaka jest Twoja motywacja do pracy?

Zanim zabierzesz się za działanie - czy to wykonywanie projektów dla Klientów, czy za pozyskiwanie zleceń, warto, byś odpowiedziała sobie na pytanie JAKA JEST MOJA MOTYWACJA DO PRACY? Ja niestety sobie na to pytanie długo nie odpowiadałam. I nie wiedziałam, czy moja motywacja dotyczy finansów czy satysfakcji Klientów. Gdy miałam i to i to, to nadal nie wiedziałam, czy mam tego wystarczająco czy może w nadmiarze / za mało. Nie cieszyłam się na kolejne zlecenie, zostawałam zbyt długo przy "starych stawkach", widząc, jak ceni się konkurencja. To mnie trochę zgubiło. Aż w końcu zdecydowałam się na współpracę z coachem biznesowym, który zmobilizuje mnie do przemyślanej i dojrzałej odpowiedzi na to pytanie. Niby coś tam sobie na początku założyłam - że chcę zarabiać więcej, niż na etacie, że chcę 'robić swoje', czyli sama ustalać własne obowiązki i decydować o harmonogramie oraz rytmie pracy . . . Ale żadnych konkretów, mierników, pułapów. 

Jeśli nie odpowiedz sobie na to pytanie, to skąd masz wiedzieć, czy robisz za dużo? Skąd masz wiedzieć, gdzie jest Twoja granica i Twoje prawo do powiedzenia sobie DOŚĆ? Skąd masz wiedzieć, po co jeszcze sięgasz? 

Warto też wiedzieć, co Cię mobilizuje.

Przez pierwsze 5 lat mojego biznesu (od 2016 roku) akcentowałam swoją misję oraz ideę marki. Dziś, trochę już przerobiona, zużyta, doświadczona . . . zostaje z pytaniem 'Po co mi to?'. Zastanawiam się, czemu ma mi służyć moja praca, które moje potrzeby zaspakajać. Do świadomości ważności tego pytania doszłam dopiero po czasie, gdy uspokoiła się moja ambicja i gdy spełniły się moje marzenia. Wiesz, co jest za tą granicą z Twoimi ambicjami i spełnionym marzeniem, które spełni się dzięki Twojej pracy? Ja nie wiedziałam. Gdy zrobiłam "już wszystko", odsuwałam firankę w kuchni i patrzyłam, jak Bażancia Rodzina wyjada zboże, które im zaniosłam. Moja mobilizacja się uciszyła, schowała. Mogłam pogadać ze sobą z racjonalnego poziomu i dojść do tego, że przecież im więcej oszczędności, tym lepiej. Poczułam, że ogarnia mnie coś na kształt wypalenia. Tak, mnie. No cóż, nie miałam kłopotów, nie miałam przeszkód, nie miałam wyzwań - wszystko szło gładko. Nie miałam w sobie głodu sukcesu związanego z maksymalizowaniem. A może to po prostu specyfika lutego - wszystko jest cichsze, wycofane, zatrzymane. I pada na to piękny, srebrny, błyszczący śnieg. 

Zastanów się, co Cię mobilizuje. Co sprawia, że chcesz więcej? CZEGO chcesz mieć WIĘCEJ? Zastanów się teraz, kiedy jest dobrze. Kiedy jest cicho. Teraz, gdy nie ma kryzysu i gdy nie wieje silny wiatr zmian. 

Idylliczny marazm.

Wiesz, jak się zachowasz, gdy wszystko będzie idealnie? Gdy złapałam się na tym,  gdy uświadomiłam sobie, że właściwie więcej nie chcę, bo rodzi to nowe komplikacje, rozbolała mnie głowa. Co dalej? Wdrożenie zależności - mniej klientów, większe stawki, więcej czasu dla siebie? Wyjazd na urlop? Wynagrodzenie siebie w inny sposób? Kiedy nie jesteśmy zadowolone ze swoich wyników i pałamy chęcią udoskonalania, pozyskiwania (klientów), audytowania swoich działań - to o tym nie myślimy, jest to nam w zupełności obce. Ale gdy spełnimy już swoje wymagania - przychodzą do nas Idealni Klienci, hajs się zgadza, wykonujemy tylko te zadania, w których sprawdzamy się najlepiej - od tej niewiedzy, co dalej i bezruchu, naprawdę może nas rozboleć głowa. Ten spokój mnie znużył. 

Masz plan na swój rozwój? Masz plan na rozkwit swojego biznesu? Wiesz, w co będziesz inwestowała, gdy będziesz miała wolne środki? No właśnie. Może podobnie, jak ja, jesteś w samym środku idyllicznego marazmu.

Spokojnie, to normalna sprawa. Każda z nas potrzebuje wsparcia, audytora, kogoś, z kim może przegadać ważne dla siebie kwestie albo opowiedzieć mu o swoim bezruchu. 

Zapraszam Cię do współpracy, w której poruszymy temat Twojej mobilizacji i planów rozwojowych. Przede mną nie musisz udawać sprawczej bizneswoman. 

TRENING SPRZEDAŻOWY (o którym przeczytasz TUTAJ) pozwoli Ci wygenerować nowe pomysły na przyciągnięcie klientów, skorygować ich model, dopasować do nich bardziej optymalne produkty.

ANALIZA WIZERUNKOWA MARKI (o której więcej przeczytasz TU) wskaże Ci te obszary, które możesz jeszcze dopracować. Praca związana z ulepszaniem i kreacją wyzwoli w Tobie energię. Twórcza praca jest doskonałym lekarstwem na idylliczny marazm.

Nie wstydź się swojego idyllicznego marazmu, po prostu znajdź sposób na to, by jakoś rozruszać swoją motywację ; ) 


O zaufaniu do siebie i dotrzymywaniu złożonych sobie obietnic.

PISANE PRZY - WINTER MIXTAPE 2020 / 2021

Witajcie! : )

Dziś piszę o zaufaniu do siebie i dotrzymywaniu złożonych sobie obietnic. O pozostawaniu wiernym pociągającym nas scenariuszom na życie. Bez względu na to, że dookoła nas ludzie wybierają inne opcje. Niezależnie od tego, że my też mamy możliwość wyboru alternatywnych rozwiązań.

Wierność sobie daje zachwycające efekty. Odkąd obstaję przy tym, do czego naprawdę mam przekonanie, doświadczam mnóstwa "miracle moments" - czyli momentów, w których uzmysławiam sobie, że w mojej pracy panuje porządek i harmonia, które są niemal udziałem boskiej interwencji. 

Więcej Info


O obawianiu się i o tym, jak z nim pracować.

Aż trudno mi uwierzyć, że kiedykolwiek miałam inne podejście do tworzenia i do "wyjawiania" (a to słowo wzięło mi się z wiejskich pogaduszek ; )) swoich zamierzeń (biznesowych i życiowych). Nie potrafię już sobie przypomnieć etapu, w którym nie cieszyłam się, że mam wpływ na to, co osiągam. Etapu, w którym nie świergoczę o tym, co robię. Etapu, w którym z pełną powagą mówię "Ciociu, nie szukam sobie czegoś STAŁEGO, bo moja Slow Kariera jest dla mnie czymś STAŁYM." 

To lata świetlne, które oddzielają TERAZ od BARDZO DAWNO TEMU ostrym jarzeniowym światłem, przerwą w życiorysie, wyrwą w kości - w pierwszym przypadku i niepowracaniem tam, gdzie ma się poczucie bycia w więzieniu - w drugim przypadku. To praca w obrębie samoświadomości i pełne ufności powiedzenie TAK rzeczom, które mają dla nas znaczenie. 

Kiedyś obawiałam się na potęgę i namiętnie. Jestem z małej miejscowości, a kobiety z mojej rodziny, które mnie wychowywały, zaszczepiły mi mnóstwo obaw. Te obawy nie miały związku z ostrożnością, a z powstrzymywaniem się. I ja to wszystko z siebie wyflancowałam. W końcu musiałam pójść wszędzie tam, gdzie usłyszałam, że jest niebezpiecznie, by nauczyć się SAMA BUDOWAĆ BEZPIECZEŃSTWO. 

Być może Ty też się czegoś obawiasz.

Przyznania, zaprezentowania, upublicznienia na szeroką skalę. Rozumiem Twoje obawy i zachęcam Cię do sprawdzenia, czy one mają sens. Tak, sens. Niektóre z moich obaw nie miały sensu ; ) 

Więcej Info


O najlepszych momentach, najwspanialszych współpracach i najcenniejszych wnioskach, które przyniósł 2020 rok.

W moim osobistym przypadku, przebieg 2020 roku ilustruje i dowodzi, że by powodziło nam się w życiu, wystarczy mocno trzymać ster. Obiema rękami. Nawet kierunek nie musi być do końca wytyczony. Jeśli zobaczysz coś interesującego na horyzoncie - dopłyniesz tam, jeśli tylko będziesz miała sprawną łódkę i paliwo.

Banalnie zabrzmi, jeśli powiem, że MUSISZ WIEDZIEĆ, CZEGO CHCESZ. Ale tak, musisz wiedzieć, czego chcesz. Ja w 2020 chciałam równowagi, podróży, wzrostu sprzedaży. Chciałam i mam. 

Nie potrafię zbyt długo patrzeć w jeden punkt. Nie potrafię trzymać się rutyny porannego wstawania do pracy. Wolę rutynę porannego wstawania do Życia. Dokładnie w tym momencie za oknem szaleje donośny wiatr i słychać, jak ogromne krople deszczu tłuką o parapet.

Dziś wstałam do takiego Życia.

Zrobiłam sobie słodką kawę i chcę Wam opowiedzieć o najlepszych momentach, najwspanialszych współpracach i najcenniejszych wnioskach, które przyniósł 2020 rok.

Więcej Info


O mentalności, w kontekście freelancingu i wsi.

Witam niedzielnie : )

Od zawsze ubóstwiałam i celebrowałam niedzielę na Wsi Spokojnej, Wsi Szczęśliwej. W ten jeden dzień wszystko wydawało mi się piękniejsze, wznioślejsze, szlachetniejsze. Uroku temu dniu dodawała wizyta w kościele i jak sama mawiałam "wystrojenie się". Niedziela rekompensowała rozczarowania tygodnia, sprzyjała pisaniu wzruszających zapisków w dzienniku. Choć nie bez znaczenia było też to, że jeszcze kilka lat temu byłam mniej zniszczona sceptycyzmem, a mechanizm porównywania został całkowicie uśpiony przez szum wiatru i mruczenie kota. Lubiłam teatralizację i przypominałam bohaterki melodramatów z pożółkłych książek. Niedziela dawała szanse na to, by rozmawiać o tym, co rzeczywiście łączy ze sobą ludzi.

A słowo ŁĄCZENIE jest niezwykle ważne w tym wpisie. Po ponownej przeprowadzce na wieś, 5 lat później, złapałam się na tym, że niewiele mnie łączy z tymi, co dookoła. Poczułam, że różnice w mentalności są na tyle znaczące, że trudność sprawia mi akceptacja, zrozumienie i współistnienie. Oni dziwią się mi, a ja dziwię się im. 

Freelancing na wsi jest dla mnie chyba największym nauczycielem. Dzięki temu modelowi pracy i temu miejscu dowiaduję się o sobie rzeczy, które mnie zaskakują. 

Więcej Info