Droga do Dziś. Piękna podróż.

Witajcie w sobotę : )

Zupełnie nie jestem w nastroju biznesowym - urlopuję i odwiedzam Przyjaciół z dawnych czasów, dbając o to, by to, co cenne - trwało. Oglądam stare filmy w stylu Niekończącej Się Opowieści i jestem nastrojona na nutę 'Dream a dream and ream a dream, and what you see will be." Mam dobre sny. Przebywanie w towarzystwie ludzi, którzy dzielili z Tobą Twoje marzenia sprzed 10 czy 5 lat sprawia, że dostrzegasz te, które udało Ci się zrealizować. W obliczu błogosławieństwa obecności ludzi, z którymi masz po drodze, nawet spalone mosty transformują się w na oścież otwarte drzwi.

Dogrzebałam się do starych fragmentów dzienników, które pokazują mi, czego chciałam. Do zapisków, które pokazują drogę i ukierunkowanie. Drogę do Dziś. 

Więcej Info


Czas, przestrzeń i zgoda, czyli o tym, co sprawia, że się układa.

"Niech Ci się wszystko ułoży w tym Nowym Roku." - Usłyszałam kilka razy, niedawno i w latach poprzednich.

W tych latach poprzednich to nawet się cieszyłam, że się rozkruszało i zawalało, zamiast układać. Wtedy mogłam przyklepać butem, wreszcie wygodnym. Podkreślić "Ten scenariusz nie ma szczęśliwego zakończenia." Polecane i rekomendowane ścieżki zwykle sprawiają, że czujemy, że idziemy pod wielką górę. Gdy idziemy samodzielnie wytyczoną przez siebie ścieżką - widzimy horyzont.

Jeśli nie masz do czegoś wewnętrznego przekonania i chcesz tylko brać, jak dają - to istnieje prawdopodobieństwo graniczące z pewnością, że się wysypie. A jak sprawić, by się ułożyło? Jak tego pilnować, żeby przybierało kształt pożądany, na tyle, by nie chcieć przekreślać, modyfikować, łączyć z czymś innym, wypowiadać życzeń "Nich się coś wydarzy!"??? : )

Więcej Info


O siedzeniu w domu (na freelancingu).

Witajcie, sobotnio! : )

Spotkałam wczoraj starą znajomą, jak to na wsi bywa - w drodze do sklepu. Zapytała się co słychać, ale w inny sposób, niż ten, który brzmi klasycznie - "Co słychać?"

Zapytała "W domu siedzisz?" Nie mam jej tego za złe. W przypadku każdej innej osoby pewnie bym się obruszyła, ale nie przy niej. To Wiedźma. Kobieta, która WIE. Wie więcej. Potrafi spojrzeć na sytuację z różnych perspektyw, nie raz zwróciła moją uwagę na wartościowy wątek i nie dwa przed czymś ustrzegła. 

Moja stara znajoma po prostu użyła takiego skrótu. 

Więcej Info


O zmianach w podejściu, na które wpłynęły Gospodynie Wiejskie, remont i ostateczne "dojście do rozumu".

Witajcie, moi Slow Ludzie! : )

Dziś chciałabym się z Wami podzielić moimi odkryciami i rozwiązaniami sprzed kilku tygodni, które sprawiły, że "doszłam do rozumu". Jestem freelancerką od 5 lat, to szmat czasu - ogromna przestrzeń sprzyjająca temu, by tkwić w niesprzyjających mechanizmach i wciąż działać z przyzwyczajenia, na swoją niekorzyść. To w żaden sposób nie wpływa na jakość projektów oddawanych moim Klientom, zawadza tylko mi. Mnie blokuje. Mnie ogranicza. A ja jestem przecież sercem mojej działalności!

Dość! Nazwałam swoje blokady i towarzyszące mojej pracy niedorzeczności po imieniu. I Wam też radzę. Wszyscy mamy coś na naszym sumieniu - niedocenianie siebie, fałszywą skromność, robienie po kosztach "byle by byli klienci". Problem nazwany po imieniu sprzyja rozwiązaniu! 

Swojego bloga stworzyłam po to, by pisać tu wprost o wszystkich aspektach związanych z freelancingiem, przeprowadzką na wieś, realizacją biznesowych marzeń i wszelkimi okolicznościami, które temu towarzyszą. To blog dla freelancerów o mocnych nerwach i jeszcze większej ambicji ; )

Bierzcie i czerpcie z tego wszyscy, którzy jesteście gotowi zarówno na sukces, jak i na pracę z poczuciem własnej wartości, odbijanie się od ścian i zadawanie sobie pytań w stylu "Jak mogłam być wcześniej taką niedoinformowaną i zmanipulowaną niedorajdą?"

Do rzeczy.

Więcej Info


O październikowych lekcjach, które podarowały mi . . . powodzenie i pomyślność.

Październik dał mi lekcje, jakich nie dostałam od freelancingu nigdy wcześniej. Jak dotąd, w danym miesiącu, nie zdarzyło mi się zarobić więcej, jak również nie zdarzyło mi się popełnić aż tyle błędów. A skoro najlepiej uczyć się na cudzych błędach... : P to podzielę się nimi z Wami.

Więcej Info


Kilka wersów na październik, o tym co w swojej pracy robię i jak to sobie organizuję.

PISANE PRZY - ZANIM NAS W RAMIONA WEŹMIE WCZESNA JESIEŃ

Wczoraj przyjechałam w progi agroturystyki okalanej młodymi brzózkami, w sąsiedztwie których mieszkają najprawdziwsze daniele. Staram się raz w miesiącu wyjechać do miejsca, które nie jest moją Zimnowodą pod Parzymiechami, a posiada wszystkie jej uroki, wyłączając przy tym wszystkie jej wady : P

Z zewnątrz (np. na moim Instagramie, do którego przejdziecie klikając TU) moje życie może wydawać się feerią okazji do aktywności w rytmie slow - medytacji, słuchania jazzu przy kominku czy pisaniu dziennika. Jednak nie jest aż tak kojąco i barwnie. Życie żyje się dynamicznie - jeśli nie zdążysz czegoś zebrać, zmarnieje. Jeśli nie zdążysz z czymś na czas i poddasz się bierności, konsekwencje nie pozwolą Ci na dobrostan, tak ochoczo afirmowany dookoła.

Tutaj potrzeba czujności, czułości i pary.

Więcej Info


O tym, jak zaczynałam tworzyć Slow Karierę (aż) dwa razy.

PISANE PRZY - DOLLY PARTON PLAYLIST

(Gdyby nie otwartość na doświadczenia, jej głos nie brzmiałby tak melodyjnie i głęboko.)

Mam taką koszulkę, która doskonale określa mój wcześniejszy sposób działania, jeśli chodzi o wybory zawodowe. Po prostu nie byłam pewna, czy Slow Kariera mi wystarczy. Nie byłam dość zdeterminowana. Byłam też młoda. Chciałam się przekonać w równym stopniu, co chciałam się pomylić. Kierowałam się chęcią odnalezienia nie wiedzieć czego. 

Więcej Info


- Zajęta jesteś? Czyli o specyfice pracy we własnym biznesie.

PISANE PRZY - TYM

Praca we własnym biznesie ma wiele odsłon. Finansowe, twórcze, kontrolingowe... Dużo się tu upchnie - gaszenie pożarów, podążanie za impulsem, radość i zgrozę (bądźmy pragmatyczni - bywa ; )) ... Wirujące składniki. Już od samego rana, a nie raz i w środku kojącej ciszą nocy. Uwielbiam. Gdy mieszkałam wyłącznie na Wsi Spokojnej i Szczęśliwej i raz na jakiś czas wyjeżdżałam na turnee po klientach, chłonęłam energię, z jaką przychodzili na spotkania. Zakręceni, zobowiązani, szczęśliwi. To taka esencja. Esencja własnego wyboru, z jego blaskami i cieniami.

Więcej Info


O niedziałaniu.

Fragment e-booka "Zupełnie Stracony Rok" : )

ROZDZIAŁ 7

O NIEDZIAŁANIU

2018. Rok niedziałania, tak, jak należy. A wiedziałam, jak działać należy, bo wcześniej działałam sprawnie. A jednak powiedziałam słodkie 'TAK' brakowi zmian. Dopiero dziś, po roku, widzę, że istnieje różnica między stagnacją a stanem constance. Stagnacja jest umniejszająca i ograniczająca, a stan constance to płynność i stałość.

Za długo zaczynałam swój poniedziałek bez impetu. W slow nie chodzi o to, by codziennie poprawiać efektywność, mierzyć postęp, weryfikować rezultat. W slow chodzi o to, by wyważyć. Wyważyć, ale nie lekceważyć i zasilać. Prawdą jest, że nie tylko z zamieszania, tempa i spięcia coś wychodzi. Pozwól, by coś się wyklarowało z Twojego spokoju.

Z niedziałania, które jednak nie zamienia się w stagnację. Wyważ. Zauważ, poczuj i włącz się wtedy, gdy usłyszysz, że to już. Wskocz do tego pędzącego pociągu!

Ja przez ten mój stracony rok, czułam podświadomie, że dla mnie czas zbierania, krzepnięcia, dobierania. Właśnie takiego czasu potrzebowałam. Nie stałam w miejscu, badałam teren.

Milion razy zadawałam sobie pytanie czy to jest czas przyśpieszania czy czas parzenia kawy i witania słońca! Warto sobie czasem pozwolić na usilne niedziałanie.
Nawet nie miałam tego bieżącej świadomości, ale faktem jest to, że dobre stany i momenty sukcesów są zawsze wynikowe. One są następstwami konsekwencji, przeobrażeń, transformacji. Nie dzieją się tak po prostu.

One są sumą naszych momentów granicznych. To był rok momentów granicznych. Ich sumy. Różnych momentów, momentów o różnej wadze i nasyceniu. Takich, w których orientujemy się, że zostają naruszone nasze granice. Takich, w których czyjaś postawa sprawa, że nie chcemy już wracać do tego, w co jeszcze "wczoraj" angażowaliśmy się z uśmiechem.

Każdy z nas ma swój moment graniczny.

Moment, który nas zatrzymuje, funduje nam niedowierzanie, oburzenie, poczucie krzywdy.
TEN MOMENT, w którym decydujemy się to (współpracę, pracę, projekt) przerwać.
TEN MOMENT, w którym jeszcze nie urywamy i nie kończymy, ale już szukamy alternatywy.

Uwielbiałam przez ten rok pracować z Niewłaściwymi Ludźmi. Lubiłam ich podglądać w momentach granicznych, a szczególnie w sytuacjach, które nigdy nie powinny mieć miejsca.

Dlaczego? Otóż dlatego, że to mi wiele oszczędziło. To mi oszczędziło niepotrzebnego zachodu, nietrafnego zaufania, wkładania serca w coś, co i tak nie zostanie docenione.
Wolę, jak wszystko wyjdzie na wierzch.

Przez ten rok niewłaściwego działania, przez ten rok NIEDZIAŁANIA, pracowałam z różnymi ludźmi. Z oszustami, których mam za co cenić. Z bezszelestnie nieprzewidywalnymi, którzy na zawsze będą mieli u mnie tytuł Nauczyciela. Z tymi, którzy mimo braku profesjonalizmu, woleli robić coś na własną ręką, niż mi zapłacić. Z doprawdy, różnymi.

I miejsce, w którym jestem, zawdzięczam tylko wewnętrznemu dystansowi.
Cokolwiek niesprawiedliwego zostało powiedziane bądź zrobione jest tylko wynikiem czyjegoś widzenia świata.
Nie mojego. Rok niedziałania przyniósł mi tylko ukojenie, właściwą perspektywę i spokój. 


Dłużej tej lipi, co skrzypi, czyli o nowych fundamentach Slow Kariery.

♪♫ ♪♫ ♪♫ ♪♫ ♪♫

 - Dłużej tej lipi, co skrzypi!

Tak do mnie kiedyś powiedział Gość, któremu zaserwowałam herbatę, gdy pracowałam, jako barmanka, w Mieście Cudów.

Więcej Info