Freelancing bez działalności gospodarczej.

  • A to tak w ogóle można?
  • Jak Ty to osiągasz i organizujesz?
  • Nie istnieje taki podmiot, jak freelancer bez działalności gospodarczej.
  • To na pewno jest jakieś kombinowanie i działanie na granicy prawa.

Setki razy słyszałam takie pytania i przypuszczenia. Bycie freelancerem choć popularne, coraz bardziej adaptowane i modne, to okazuje się, że jednak nie we wszystkich kręgach.

Blog Slow Kariery powstał po to, by edukować tych, którzy wcześniej nie zetknęli się z tymi zagadnieniami oraz dla tych, którzy po natrafieniu na artykuły o freelancingu, zdecydują się spróbować tego modelu działania.

Najczęściej spotykam się z pytaniami, jak wygląda bycie freelancerem od strony finansowej, ale nie tej zarobkowej, ale kosztowej. W dzisiejszym wpisie wyjaśnię, jakie koszty ponosi freelancer, nie prowadzący działalności gospodarczej.

Ilu freelancerów, tyle dróg.

Ten temat przeplata się przez moją codzienność i ogólnie mówiąc – ilu freelancerów, tyle rozwiązań i pomysłów. Moi Klienci bardzo często zaskakują mnie pomysłowością (Robię konsultacje z łączenia etatu i freelancingu, jak również pomagam stworzyć markę osobistą.)

Zyski i wpływy nie biorą się znikąd, one są następstwem wiarygodnej marki, umiejętności pozyskiwania klientów i dobrego warsztatu pracy (niezależnie od rzemiosła, jakim zajmuję się freelancer).

Te zaś . . . po prostu kosztują.

Koszty te należy przewidzieć, przeliczyć, wziąć pod uwagę, a nawet rozłożyć w czasie. Niemniej jednak, zupełnie niezależnie od tego, ile freelancer zarabia, na jakim poziomie są jego umiejętności oraz czy posiada inne źródło dochodu – pewne koszty się go tyczą.

Kiedy jest się freelancerem bez działalności gospodarczej?

Zanim przejdę do kosztów, przybliżę okoliczności. Freelancerem bez działalności gospodarczej można być, gdy:

1. Łączy się freelancning z etatem.

2. Jest się na studiach i prowadzi działalność w ramach start upu (np. AIP).

3. Pracuje się dla jednego dużego klienta, z którym ma się podpisaną umowę obejmującą ubezpieczenie i składki.

4. Wystąpi się do udziału w projekcie unijnym, który zakłada wynagrodzenie przed dłuższy czas (staże, praktyki, współpraca). Jednak tutaj należy szczególną uwagę zwrócić na wykluczenia – możliwość przystąpienia do tego rodzaju projektów (projekty z Urzędów pracy, projekty z Biur Projektów Unijnych) najczęściej łączy się z zakazem osiągania dodatkowych dochodów. Z doświadczenia wiem, że nie zawsze, ale najczęściej.

5. Korzysta się ze świadczeń, które przysługują. Np. jest się samotną mamą, która dorabia na umowach – zleceniach i umowach o dzieło (właściwe podmioty traktują to właśnie jako dorabianie).

6. Ma się status osoby opiekującej się inną osobą, np. niepełnosprawną.

Jedne z nich to koszty stałe, inne zmienne – zależne od charakteru działalności.

Zacznijmy od kosztów stałych, do których należy wliczyć:

  1. Narzędzia pracy, czyli komputer, net, telefon i niezbędne programy.

. . . I można by powiedzieć, że to by było na tyle, jeśli freelancer ma wszystkie niezbędne kompetencje do prowadzenia swojej marki i zapewniania rezultatów klientom. Zdroworozsądkowo jest jednak wliczyć koszty utrzymania sprzętu i warsztatu, czyli abonamenty i podnoszenie kwalifikacji. Nie zostaje się freelancerem po to, by za rok być w tym samym miejscu i martwić o to, że nie zarabia się coraz więcej / ma się mało klientów.

Można, oczywiście, “próbować”. Ale z doświadczenia wiem, że wychodzi wtedy, gdy podchodzimy do sprawy z wizją, determinacją i świadomością kosztów oraz potencjału zysków. 

Koszty opcjonalne, które pomagają rozwinąć markę:

  1. Koszty związane z reprezentacją marki, pozyskiwaniem klientów, obecnością w środowisku. Do takich kosztów należy wliczyć bilety na eventy branżowe czy choćby zakup porządnej torebki czy wizytówki. Z jednej strony “Jak Cię widzą, tak Cię piszą.”, z drugiej – ja sama, będąc zadowalająco prosperującą freelancerką, chodziłam z torbą z napisem “Jestem bezrobotna, ale sama się utrzymuję.” Najważniejsze, by było Cię stać na Twój własny styl i sposób wyrazu spójny z Twoją marką. To jasne, że masz markę by być sobą.
  2. Koszty wynikające z konsultacji zewnętrznych i zamawiania elementów koniecznych do istnienia i rozwoju marki. Freelancer, choć jest specjalistą w jednej dziedzinie, np. kreacji contentu, nie musi znać się na wszystkim. Rynek pokazuje, że freelancerzy są bardzo samodzielni, twórczy i zaradni i najczęściej sami odpowiadają za np. prowadzenie swojej komunikacji, grafiki czy notki na blogu, niemniej jednak – warto skorzystać z usług profesjonalisty. Doradczo lub kompleksowo. 

Należy również zadać sobie pytanie o miejsce sprawowania swoich obowiązków. Jeśli jest to mieszkanie, kosztów dodatkowych jako takich nie ma. Inaczej, gdy jako freelancer chcesz pracować w kawiarniach czy co – workingach. Koszt wynajęcia biurka w coworkingu wynosi około 500 zł, natomiast bywanie na mieście może Cię całkowicie spłukać ; ) Warto jednak wyjść do kawiarni po oddech, inspiracje czy chociażby po to, by pobyć wśród ludzi. 

Co w sytuacji, gdy nie masz wystarczających środków?

Dobrym rozwiązaniem są bartery. Szacowany koszt mojej pierwszej marki, którą stworzyłam w 2015 roku – Harmony Works – określany był na 1000 zł (strona www i projekt wizualny FB). Rozwiązałam go właśnie za pomocą barteru. Podpisałam porozumienie z realizatorem stron www, mówiące o tym, że dla jego klientów stworzę teksty na www o wartości projektu zleconego dla mnie.

Jeśli nauczysz się tego, co jest Ci w zarządzaniu swoją marką niezbędne, to Ci “nie zginie”. Ja zawsze wiedziałam, że chcę zarabiać na czymś autorskim, twórczym i swobodnym. Nie znałam się jednak na zarządzaniu, więc poszłam na studia podyplomowe z tego zagadnienia. Studia kosztowały 1300 zł na semestr, co dawało koszt około 250 zł co miesiąc. 2600 zł brzmi zobowiązująco, ale założenie, że ze stypendium rektorskiego wynoszącego 800 zł, 250 zł będę przeznaczała na podyplomówkę, było do udźwignięcia.

Czas, orientacja, małe kroczki, konsekwencja, wzrost, mentoring wśród tych, którzy są kilka kroków przed Tobą – to mój przepis na bycie freelancerką, która osiąga to, co zamierzy. Dziś mam autorską i innowacyjną markę. Nikt inny nie tworzy storytellingu w rytmie slow, nie przygotowuje strategii działania dla marek będących w drodze, ani nie “przeprowadza” konceptów biznesowych z metropolii na wieś. Nie osiągnęłabym tego bez wystarczających środków i właściwej inspiracji. Jednak, mając nawet worek pieniędzy, nie zdziałałabym czegokolwiek bez odwagi w działaniu i wyobraźni, którą przekształciłam na moje produkty. 

Freelancing +

Jakie są sposoby na finansowanie swojego freelancingu?

Moje doświadczenia z klientami (moimi Klientami są freelancerzy) i znajomymi zajmującymi się freelancingiem pokazały mi, że ilu ludzi, tyle dróg. Jedni zostają freelancerami po tym, jak odeszli z korpo – i mają dość oszczędności. Inni, korzystają z rozmaitych świadczeń (np. stypendia naukowe). Jeszcze inni łączą freelancing z etatem. Każda metoda jest dobra, pod warunkiem, że daje Ci środki i nie koliduje z innymi aktywnościami zawodowymi i życiowymi. Zdarzają się i tacy będący na utrzymaniu partnera czy rodziców, dopóki ich działania się nie rozkręcą na tyle, że sami będą mogli inwestować we własną markę.

Pogadajmy!

Jeśli rozważasz freelance albo już zostałaś freelancerem / freelancerką, ale masz wątpliwości i pytania, zawsze możesz do mnie napisać. Na luzie. Łap maila – justyna@slowkariera.com i się nie zastanawiaj : ) Moje doświadczenia są rozległe i złożone. Jestem freelancerką już 5 lat, a wcześniej – przez 3 – przygotowywałam się do świadczenia usług zarobkowo, będąc praktykantką i stażystką, wśród moich Mentorów.

Każdy ma swój przepis na freelancing, możemy napisać Twój ; )

Życzę Ci odwagi, wyobraźni i umiejętnego lokowania środków! : *

Jot.